Historia folwarku Dusznica, powiat Sejny, parafia Łoździeje Lazdijai.
RSS
czwartek, 11 lipca 2013



http://studiogif.pl/soulsidestory/

 

Jest to podwójne wydawnictwo, łączące zdjęcia z bloga Soulside Story z fotografiami Suwalszczyzny, Sejneńszczyzny i Podlasia autorstwa Adama Nowickiego z lat 1976-1978 (muzeumfotografii.blogspot.com).

 

Format 21 x 21 cm, 28 str., okładka: papier kreda 250 mat + folia mat, środek: papier kreda 170 mat, szycie zeszytowe. 

 

 

 

20:44, marslaur
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 maja 2009
O dobrach Dumbel:




O liczbie ludności:





O czasie powstania wsi i folwarku:






O parcelacji:

09:21, marslaur
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 sierpnia 2008
Jak zapewne pamiętacie z opowieści pani Soni Dusznickiej (Sary Shner-Neshmit), która mieszkała w majątku Dusznica we wczesnych latach dwudziestych, urodziła się ona w Sejnach, w domu zwanym "domem Napoleona":

Dom, w którym się urodziłam, przez dziesiątki lat nazywał się "Dom Napoleona", bo cesarz francuski w roku 1812, gdy zaczął wojnę przeciw Rosji, nocował w naszym domu. Na dziedzińcu został zbudowany mały budynek bez okien i drzwi, który miał dwa szerokie wejścia. Opowiedziano mi, że to była stajnia dla karety i koni cesarza. Ulica nazywała się do II wojny światowej "Ulicą Napoleona", a po wojnie mieścił się w nim [domu] sierociniec polski.


(z listu do p. Bożeny Szroeder z Ośrodka Pogranicze z 21 marca 2003 r.)


Istnieje kontrowersja co do tego, który konkretnie dom był owym "domem Napoleona". Irena Baturowa w swoim przewodniku Po ziemi sejneńskiej wymienia w tym kontekście: 1. restaurację (dawną karczmę) na rogu Pl. Św. Agaty i Łoździejskiej (obecnie 22 Lipca); 2. XIX-wieczny dom zajezdny na rozwidleniu 22 Lipca i Mickiewicza (d. Kalwaryjskiej) - jako wariant najbardziej prawdopodobny; 3. starą karczmę na rogu Piłsudskiego i Marchlewskiego (w miejscu obecnego Starostwa Powiatowego).

Mam wrażenie, że plan zamieszczony przez panią Sonię/Sarę w jej liście więcej zaciemnia niż wyjaśnia:


Z kolei przewodnik turystyczny Grodno i okolice. Jeziora augustowskie. Suwalszczyzna autorstwa Józefa Jodkowskiego, dyrektora Muzeum w Grodnie (Komisja Turystyczna przy Zarządzie Miejskim, Grodno 1934) zawiera  następujące zdjęcie:



Naszych czytelników z Sejn prosimy o komentarze, za które z góry dziekujemy.
19:20, marslaur
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 kwietnia 2008
Zapewne uchwyt noża, początek XX w. / Probably a knife handle, early 20th c.





Firma Fraget powstała w Warszawie w roku 1824, założona przez imigrantów z Francji, braci Alfonsa i Józefa Fraget. Do początku II wojny światowej była największym polskich producentów wyrobów srebrnych i srebrzonych, z filiami w całej Europie.

The company Fraget was founded in Warsaw in 1824 by immigrants from France, Alphonse and Joseph Fraget. Until the beginning of WWII, it was Poland's largest silverware manufacturer, with branches all over Europe.
05:14, marslaur
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 lutego 2008
Poniżej przedstawiam informacje na temat historii folwarku Dusznica, które udało mi się zebrać z różnych źródeł (drukowanych i ustnych), a także nieco materiału wizualnego.


Według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego, t. 2, Warszawa 1890 (s. 232):
Dusznica, wieś i folwark, powiat sejneński, gmina Krasnowo, parafia Łoździeje. W 1827 r. było tu 26 domów, 268 mieszkańców; odległość od Sejn 11 wiorst. Folwark Dusznica wchodzący poprzednio w skład dóbr Dumbeln, obecnie stanowi własność pana Felixa Gawrońskiego. Dobra Dusznica składają się z folwarku Dusznica, wsi Dusznica i Tarnówka; podług opisu z r. 1868 rozległość dworska wynosi mórg 1003, a mianowicie: grunta orne i ogrody mórg 378, łąk mórg 154, pastwisk mórg 186, lasu mórg 31, zarośli mórg 154, nieużytki i place mórg 100; wieś Dusznica osad 31, gruntu mórg 576; wieś Tarnówka osad 53, gruntu mórg 171.

(s. 218)
Dumbel lub Dumbeln [lit. Dumblis], folwark, powiat sejneński, gmina Krasnowo, parafia Łoździeje. Liczy 4 domy, 41 mieszkańców. W pobliżu jezioro tejże nazwy. Dobra ziemskie Dumbel, w skład których wchodziły jeszcze folwarki Dusznica i Jenorajście, patentem donacyjnym króla pruskiego [Fryderyka Wilhelma III] z dnia 1 marca 1802 r. darowane były generałowi hrabiemu Karolowi Klinkowström, po którym odziedziczył je syn Henryk. Ten w dniu 17 czerwca 1817 r. sprzedał je Hektorowi Karędze. W r. 1822 nabyła te dobra Wiktorya z książąt Ogińskich hr. Zyniew, która w r. 1829 sprzedała je Józefowi Klonowskiemu. Następnie folwarki Dusznica i Jenorajście oddzielone zostały, a same dobra Dusznica są obecnie własnością Teressy z Ronikierów hr. Wołłowiczowej. Składają się z folwarków Dusznica i Józefów [lit. Juozapavas], tudzież wsi Dziewiliszki [Dyviliskai], Wisztory [Viestartai], Auksztokalnie [Aukstakalniai] i Babirsze [powinno być Bawirsze, Bavirsiai]. Od Suwałk wiorst 45, od Sejn wiorst 3 [powinno być 13], od Grodna wiorst 75. Rozległość wynosi mórg 1299, a mianowicie: folwark Dumbel grunta orne i ogrody mórg 601, łąk mórg 242, pastwisk mórg 11, w jeziorach mórg 215, lasu mórg 24, nieużytki i place mórg 28; razem mórg 1132, płodozmian 9-polowy, budowli murowanych 9, drewnianych 2. Folwark Józefów grunta orne i ogrody mórg 97, łąk mórg 48, zarośli mórg 14, nieużytki i place mórg 8, razem mórg 167; budowli drewnianych 2, pięć jeziór, dochód z rybołóstwa i pokłady torfu. Wieś Wisztory osad 31, gruntu mórg 853; wieś Dziewiliszki osad 16, gruntu mórg 661; wieś Auksztopie [powinno być Auksztokalnie] osad 21, gruntu mórg 563; wieś Babirsze osad 18, mórg 569.
Br. Ch. [Bronisław Chlebowski, magister nauk filologiczno-historycznych b. Szkoły Głównej Warszawskiej]

Mapa Karte des westlichen Russlands, arkusz N25 Sejny (wyd. 1914):



Schl. = tama; gwiazdka = młyn; Vw. = folwark.

Według Grzegorza Rąkowskiego, Polska egzotyczna cz. I, Pruszków 2002 (s. 121):
Folwark Dusznica, wymieniany po raz pierwszy w 1743 r., wchodził niegdyś w skład dóbr Dumbel, darowanych w 1802 r. przez króla pruskiego generałowi hrabiemu Karolowi Klinkowströmowi, po którym odziedziczył je syn Henryk. Ten ostatni sprzedał majątek w 1817 r. Hektorowi Karędze, od którego pięć lat później nabyła go Wiktoria z książąt Ogińskich hrabina Zyniew. Ona z kolei zbyła posiadłość Józefowi Klonowskiemu. W I poł. XIX w. z dóbr Dumbel wyodrębniły się dobra dusznickie, obejmujące folwark i wieś Dusznicę. Właścicielką ich była wówczas Teresa z Ronikierów hrabina Wołłowiczowa. W drugiej połowie stulecia Dusznica przeszła w ręce Feliksa Gawrońskiego. Po reformie uwłaszczeniowej w 1868 r. w dobrach powstała nowa wieś Tarnówka (obecnie tuż za granicą). W okresie międzywojennym majątek należał do Abrama Efrona.


Wg Ireny Baturowej, Po ziemi sejneńskiej. Przewodnik turystyczny, Suwałki 2001 (s. 204):
Dobra Dusznica obejmowały folwark i wieś. Wieś Dusznica w XVII wieku należała do starostwa łoździejskiego, ale powstała dużo wcześniej, zapewne w czasach pomiary włócznej. Zwano ją Duśnicą albo Poduśnicą. Folwark występuje w dokumentach z XVIII stulecia. Po trzecim rozbiorze Prusacy włączyli go do nowych dóbr Dumbel, ale w połowie XIX w. został on z nich wyłączony. Należał do Aleksandra Stępińskiego (radcy przy rządzie gubernianym), Feliksa Gawrońskiego, potem Klonowskiego, Nasierowskiego i wreszcie trafił do rąk starozakonnych, m.in. piekarza w Sejn, Efrona, zwanego Dusznickim. Liczące ponad siedemset morgów gospodarstwo przedzieliła w 1919 r. granica państwowa. Kilkoro dzieci Efrona podzieliło się majątkiem, który jako nierentowny znalazł się kilkakrotnie na licytacji. Już w 1939 Niemcy spędzili tu nad granicę Żydów sejneńskich. Niektórzy opłacali przewodników i przemycali się. Jak wiadomo, Niemcy i tam dotarli w 1941 roku. Właściciele Dusznicy nie przeżyli holokaustu.

Plan zabudowań majątku Dusznica dołączony do protokołu parcelacji z grudnia 1944 r.

1 Dom (dwór); 2. Obora/stajnia; 3. Chlew; 4. Stodoła; 5. Spichlerz; 6. Dom robotników (dawna gorzelnia).


Według Ireny i Wojciecha Baturów (na podstawie wywiadu przeprowadzonego w Augustowie w sierpniu 2007):
W 1802 król pruski nadał dobra Dumbel hrabiemu Klikowstromowi. Syn jego Henryk 17.6.1817 r. sprzedał dobra Hektorowi Karędze, ten odsprzedał je w 1822 r. byłej starościnie berznickiej hrabinie Zyniew, z domu Ogińskiej, właścicielce dóbr Wiejsieje. Ona wydzierżawiła dobra Bakinowskiemu, a następnie, w 1829 r., sprzedała Józefowi Klonowskiemu, marszałkowi powiatu sejneńskiego i żonie jego Antoninie z Zawadzkich. Po nich majątek odziedziczyły dzieci: Jenorajście przypadło Antoniemu Klonowskiemu, a Dusznica Eustachemu (około 1840 r.). W 1856 r. majątek kupuje Aleksander Stępiński, radca przy rządzie gubernialnym suwalskim, ale faktycznym właścicielem jest prawdopodobnie Sobolewski, zaś Stępiński daje tylko nazwisko. W tym czasie w skład majątku wchodzi młyn, którego właścicielem jest Tadeusz Gawroński.
Eustachy Klonowski żeni się z Wolmerówną i odchodzi do Hołn Wolmera.
Po roku 1856 w majątku zamieszkuje Tadeusz Gawroński z trójką dzieci. W 1867 r. umiera, egzekutorami testamentu ustanawiając Michała Borewicza z Klejw i Konstantego hr. Łubieńskiego biskupa sejneńskiego. Zapisuje "fortepian, srebra i dywany" córce Michalinie Ejsmontowej (żonie Ryszarda Ejsmonta?), zaś sprzęty domowe i gospodarcze Emilii. Syn Feliks zostaje na majątku.
Pierwsze długi u Żydów w 1877 r., na hipotece wymienieni są Mejer Zylbertan, Auszer Rabinowicz (zamieszkuje w majątku w 1879 r.), Mendel Burak (u którego zadłużone było "pół powiatu sejneńskiego"), Nochim Zawadzki, a także Feliks Mamiński, Konstanty Uszyński.
W 1900 roku jako właściciele wymienieni są Jarosław i Michalina Gawrońscy.
W 1905 r. majątek liczy 644 morgi, współwłaściciele: Mortchel Frydman, Róża Leja Dusznicka, Mowsza Dusznicki.


Według Księgi hipotecznej dóbr Dusznica (Archiwum Państwowe w Suwałkach):
Dnia 1(14) sierpnia 1912 r. Zofia Ejsymontówna (lub Ejsmontówna, później zamężna za Aleksandra Bakinowskiego i zamieszkała w Strzelnie, woj. poznańskie), sprzedaje majątek za sumę trzydziestu sześciu tysięcy rubli Abramowi Efronowi (2/4 części całości), Lei z Finków Dusznickiej (1/4 część) i Etcie z Dusznickich Frydmanowej (1/4 część). Majątek liczy 307 ha ( mórg), z czego 152 ha znajdują się od 1919 r. na Litwie.

23 lipca 1930 r. Abram Efron zostaje uznany za zaginionego ("w czasie wojny światowej wyjechał do Rosji i miejsce jego pobytu pozostaje nieznane"), a kuratorem "celem zachowania jego praw i majątku" wyznaczony zostaje "mieszkaniec miasta Sejn" Markus-Mordchel (Mordechaj) Dusznicki.


Dom Mordechaja Dusznickiego w Sejnach (mieszkał w nim później znany sejneński lekarz, doktor Rittler, twórca miejskiego szpitala):


Akt zgonu Abrama Efrona, stwierdzający, że rzeczony zmarł na gruźlicę 7 stycznia 1920 r. w wieku 38 lat w Saratowie, pochowany na cmentarzu żydowskim:



We wrześniu 1931 r. Towarzystwo Kredytowe Ziemskie wystawia majątek na przymusową licytację ze względu na fakt, że zalega on ze spłatą rat na łączną sumę 26 826 zł. Cena wywoławcza wynosi 138 500 zł.

Majątek jest ponadto zadłużony wobec Skarbu Państwa na blisko 4 500 zł z tytułu niezapłaconego podatku majątkowego i gruntowego za lata 1927-1932.

Mimo dwukrotnego wystawienia na licytację, sprzedaż nie dochodzi do skutku z powodu braku oferentów.

Wierzycielami majątku według dokumentu z sierpnia 1931 r. są: Berko (Ber) Kaminowski, zamieszkały w Sejnach, Boruch Dusznicki, Adela z Abłamowiczów wdowa Klonowska, zamieszkała w Warszawie przy ul. Koszykowej 1, oraz Wacława Maria z Zubowiczów Niesierowska, zamieszkała w Warszawie przy ul. Pięknej 3.





Zarówno Leja z Finków Dusznicka, jak i Etta z Dusznickich Frydmanowa wymienione są przez powyższy dokument jako zamieszkałe na Litwie.

Według dokumentu sporządzonego dn. 17 września 1928 r. przez notariusza sejneńskiego Eugeniusza Moldenhawera, dzierżawcą majątku jest Chaim Redak, zamieszkały tamże wraz z Ablem Redakiem, obaj znani notariuszowi osobiście.

Jesienią 1940 r. majątek zostaje przejęty na rzecz Rzeszy Niemieckiej, co zostaje ponownie potwierdzone wpisem z 4 marca 1941 r.



Na podstawie dekretu o reformie rolnej z dn. 6 września 1944 r. majątek Dusznica zostaje rozparcelowany na 12 działek o łącznej powierzchni 127.4 ha pośród robotników folwarcznych i okolicznych gospodarzy, co zostaje potwierdzone wpisem do księgi hipotecznej dn. 11 listopada 1946 r.

Księga hipoteczna dóbr Dusznica zostaje ostatecznie zamknięta dn. 16 marca 1968 r., co, tak się składa, jest dniem, w którym piszący te słowa przychodzi na świat...





07:11, marslaur
Link Dodaj komentarz »
Opowieść Sary Dusznickiej (córki Mojżesza i Lei Dusznickich, używającej też imienia Sonia, a po wojnie znanej jako Sara Shner-Neshamit):

Moje dziecięce lata przepłynęły w rodzinnym majątku Dusznica, który leżał na linii demarkacyjnej - na granicy z Litwą. (Budynki majątku w Polsce, a większa część gruntu na litewskiej stronie).
(z listu do Ośrodka Pogranicze w Sejnach, 21.3.2003)

Mam nadal zapisany w pamięci obraz naszego majątku w Dusznicy. Nawet nie budynek, w którym mieszkaliśmy, a olbrzymi ogród, park raczej, wokół domu.

Kilka bardzo szczęśliwych lat wieku przedszkolnego przeżyłam tam. Łaziłam jak chłopiec po drzewach, zbierała ciemnoczerwone wiśnie. I żółte czereśnie, rwałam bukiety pachnącego bzu, którego zawsze mi brak w Izraelu. Kwitną u nas drzewa i krzewy z całego świata, ale bzu prawie nie ma, bo potrzebny jest mu śnieg.

Dużo już lat przepłynęło rzeczką Marychą od czasu, kiedy mój ojciec zaprzęgał do bryczki parę koni i woził nas z Dusznicy na zakupy do miasta.
(z listu do Ośrodka Pogranicze w Sejnach, 4.06.2003)

Oba listy pisane są piękną polszczyzną, poprawną gramatycznie i (prawie) bezbłędną ortograficznie, mimo że pani Sara ostatni raz była w Polsce co najmniej 80 lat temu...

Z wywiadu przeprowadzonego przeze mnie drogą mailową z panią Sarą za pośrednictwem jej syna Moshe Shnera:


W jakim okresie mieszkała pani w Dusznicy? Jak pani wspomina to miejsce?

Mój ojciec, Mojżesz (Moshe) Dusznicki, kupił majątek w roku 1912 od polskiego szlachcica do spółki z ze swoim bratem Mordechajem (Mordhelem vel Markusem) i swoim znajomym Abramem Efronem. Efron wkrótce zmarł , a Mojżesz Dusznicki przejął prawa po wdowie po nim. (Córka Efrona, Miriam Efron, mieszkała w Izraelu, ale od wielu lat nie miałam z nią kontaktu).

Mój ojciec Mojżesz był polskim patriotą zakochanym w polskim języku i kulturze. Ukończył studia na Politechnice Warszawskiej, był inżynierem geometrą. W czasie I wojny światowej został wraz z rodziną wysiedlony w głąb Rosji jak większość sejneńskich Żydów. Po kilku latach tułaczki na wygnaniu powrócił, przez krótki czas mieszkał w Sejnach, a potem przeprowadził się do Dusznicy.

Dom w majątku w Dusznicy podzielony był na dwie części. W jednej mieszkał Mojżesz ze swoją żoną Leją i trzema córkami: Manią, Sonią (Sarą) i Lubą. Drugą zajmował Boruch Dusznicki, syn Mordechaja.

Mieliśmy w domu kota i psa imieniem Fuks. Ojciec trzymał konie, na których jednak nie pozwalał nam jeździć. Któregoś razu próbowałam dosiąść krowy, ale szybko znalazłam się na ziemi [śmiech]. To znaczy, że trzymaliśmy też bydło. Uprawiane było żyto i inne zboża. Moja matka miała niewielki ogród warzywny. Pamiętam też rozległy sad wiśniowy.

Majątek był duży, miał 560 mórg . Gospodarstwo było zaniedbane i podczas gdy budynki znajdowały się po polskiej stronie, większość gruntów leżała po stronie litewskiej. Prowadzeniem gospodarstwa zajmowali się Mordechaj i jego syn Boruch, podczas gdy mój ojciec nadal pracował w swoim fachu i dużą część zarobków inwestował w gospodarstwo, które nigdy nie było dochodowe.

Mieszkaliśmy w tak zwanym dworku [w oryginale „the master’s house”]. Zajmowaliśmy tylko część z jego wielu pomieszczeń, reszta stała pusta. Po przeciwnej stronie stała obora, stodoła , gdzie lubiłyśmy się bawić, i stajnia. Nieco dalej stał kamienny budynek zwany „barakiem”, gdzie mieszkali robotnicy z rodzinami . Było to ponure miejsce i być może to tam zaczęły się kształtować moje lewicowe poglądy.

W tyle za „barakiem” płynął strumień, w którym razem z siostrami uczyłyśmy się pływać. Mieliśmy też piękny ogród, czy właściwie park, gdzie uwielbiałyśmy wspinać się po drzewach i przy okazji robić sobie dziury w sukienkach (powiedz swoim córkom, że to najlepsza zabawa pod słońcem).

W domu mówiliśmy w jidysz, a kiedy ktoś nas odwiedził (co zdarzało się całkiem często), przechodziliśmy na polski.

Rodzice w ogóle nie byli religijni i nie przestrzegali zasad koszernej kuchni. .

Gdy miałam osiem lat, wysłano mnie do Mariampola do dziadka, Izaaka Finka, gdzie uczyłam się w szkole podstawowej , a w weekendy ojciec przemycał mnie przez granicę do Dusznicy. Kilka lat później wysłano mnie do wuja, do Suwałk.

Około roku 1925 przeprowadziliśmy się do Łoździej (Lazdijai) ze względu na pracę ojca. Majątek wydzierżawiony został rodzinie Redaków, których pamiętam bardzo dobrze. Z jednym z młodych Redaków chodziłam do gimnazjum w Łoździejach.

Mam bardzo ciepłe wspomnienia z Łoździej, nasze stosunki z sąsiadami były doskonałe. Szczególnie pamiętam cudowny okres nauki w łoździejskim gimnazjum „Żiburys” . Bardzo lubiłam naszego pryncypała, ojca Starkosa. Moją ukochaną nauczycielką była Salomeja Neris , do niedawna recytowałam jeszcze jej wiersze. Byłam członkinią szkolnego kółka teatralnego i często grałam główną rolę w naszych przedstawieniach. Mieszkaliśmy na ulicy Łoździejskiej.

Spis absolwentów gimnazjum Ziburys w Lazdijai, pod nr 50. - Sara Dusznicka:



Mieszkałam w Łoździejach do śmierci ojca w roku 1931. Mojżesz Dusznicki zmarł na raka i pochowany jest na cmentarzu żydowskim w Berlinie.


Informacje z wydanej po hebrajsku autobiografii Sary Dusznickiej (dzięki uprzejmości jej syna Moshe Shnera):


Dziadek mojej matki od strony ojca nazywał się Mejer (Meir) Dusznicki. Jego żona nazywała się Rochel Lea.

Mojżesz Dusznicki miał dwóch braci i trzy siostry. Najstarszy brat i najstarsza siostra wyjechali do Ameryki. Dwie z ich córek poznaliśmy (ale nie wiem, która była czyja). Jedna, Mildred Krown, mieszkała do niedawna w Nowym Jorku, była bezdzietna. Widziałem się z nią kilkakrotnie – urocza starsza pani. Druga mieszka w Pittsburgu i widziałem się z nią tylko raz lata temu.

Mordechaj, średni brat, był prawnikiem. Jego żona, Laska, pochodziła ze znanej żydowskiej rodziny Szapiro. Wojnę przeżyła tylko ich najmłodsza córka, Zippora (Fajge). Mieszkała w Izraelu i jako nazwiska używała tego samego hebrajskiego tłumaczenia nazwy Dusznica co moja matka. Znaliśmy ją bardzo dobrze – nigdy nie wyszła za mąż, ale adoptowała dziewczynkę, sierotę wojenną.

Kolejna siostra Mojżesza (ciotka Sary) nazywała się Chaja Sora. Wyszła za mąż za członka rodziny Kleif. Zginęła w Majdanku. Przeżył tylko młodszy z jej synów, po wojnie zamieszkał w Izraelu. Nie miał dzieci.

Najmłodszą z sióstr i ulubioną ciotką Sary była Ryfka Dusznicka-Litwin. Zginęła w Łodzi, ale jej dwoje dzieci zdołało wyjechać do Izraela zaraz przed wojną i mieszkają w Tel Awiwie.

Leja, matka Sary, pochodziła z rodziny Fink, jej dziadek nazywał się Izaak Fink, a babka Szejna. Była to ortodoksyjna rodzina. Leja Fink miała dwóch braci i pięć sióstr, a wielu z jej rodzeństwa zostało potem lekarzami. Najstarszą siostrą Lei Fink-Dusznickiej była Anna Goethlib, właścicielka wielkiej arystokratycznej posiadłości w Wembri [?]. Wszyscy bracia i siostry Lei zginęli w czasie wojny. Tylko jedna dziewczynka – kuzynka Sary – przeżyła w Belgii, pod koniec życia zamieszkała w Izraelu. Jej mąż zginął w czasie wojny, nie miała dzieci.

Sara Dusznicka (na górze po prawej), Kowno, rok 1934:


Opowieść Sary Dusznickiej wymaga kilku słów komentarza. Przede wszystkim, wynikałoby z niej, że Abram Efron i Mojżesz Dusznicki to wcale nie jest ta sama osoba, jak sugerują to zarówno G. Rąkowski, jak i I. Baturowa.

Z drugiej strony, Politechnika Warszawska nie notuje w swych archiwach absolwenta Mojżesza Dusznickiego.

Z kolei Księga adresowa Polski za rok 1929 wymienia w Sejnach Dusznickiego jako właściciela herbaciarni.

Ale mieszkańcy Sejn pamiętają, że Dusznicki miał piekarnię.

Więcej tutaj: http://marcinimatylda2.blox.pl/2007/05/Ciagle-po-kole-cz-2What-Goes-Around-Comes-Around.html
07:10, marslaur
Link Komentarze (1) »
Nazywam się Marianna Klimasara z domu Pietruszkiewicz. Urodziłam się w roku 1919 we wsi Dusznica w rodzinie litewskiej.

Redakowie mieszkali w majątku Dusznica, od kiedy pamiętam. Za mojej pamięci żadni Duszniccy nigdy w majątku nie mieszkali. Dusznicki kupił część ziemi, ale to dopiero później.

Gospodarz, pan Redak, był to wysoki, mocno zbudowany mężczyzna o rudych włosach i wąsach, bez brody. On i jego żona mieli troje dzieci; byli to: Enak (Enoch), garbusek, który w moich czasach miał około dwudziestu lat, Mulko (Szmulik), lat około dwudziestu pięciu, oraz trzeci syn, który mieszkał gdzieś w okolicach Białegostoku i czasem tylko przyjeżdżał w gości.

Mulko miał charakterystyczną cechę: brakowało mu jednego palca, który obciął sobie, żeby uniknąć pójścia do wojska.

Redakowie rozmawiali między sobą w jidysz, znali też polski i litewski.

W majątku nie było żadnych małych dzieci, poza dziećmi robotników folwarcznych. W kamiennym budynku koło rzeczki mieszkało sześć rodzin robotników. Było tam zimno, ciemno i wilgotno, a do ogrzewania mieli tylko dwa prymitywne piece, jeden z każdego końca budynku.

Pracowałam w folwarku – wykonując prace sezonowe głównie latem i jesienią – od wczesnej młodości. Lubiłyśmy [wspólnie z matką, Ludwiką z Kądzielewskich] pracować w majątku, ponieważ mieszkaliśmy niedaleko i dlatego że Redakowie zawsze płacili robotnikom na czas, co w owych czasach wcale nie było takie oczywiste. Z czasem zżyłyśmy się mocno z gospodarzami i z pozostałymi robotnikami.

Za kopanie kartofli od rana do wieczora dostawałam osiemdziesiąt groszy albo złotówkę, albo kopę ogórków. Redakowie mieli wielkie ogrodzone pole ogórków między domem i stodołą i często płacili ludziom w ogórkach. Miejscowi nie hodowali ogórków, bo nie umieli. Brali ogórki głównie na kiszenie na zimę. Za złotówkę można było kupić kilo cukru, więc można sobie wyobrazić, jak ciężko nam było. To była bieda.

W majątku było sześć par koni – każdy z robotników miał przydzieloną jedną pod opiekę – i kilkadziesiąt krów. Każdego ranka gospodarz odstawiał mleko do mleczarni w Sejnach. Resztę odwirowywali w centryfudze i gospodyni robiła masło i ser, który sprzedawała ludziom z okolicy w tzw. „sernikach", zawiązywanych, podwójnych woreczkach płóciennych.

Pamiętam, jak umarł mój dziadek i matka przysłała mnie do dworu, żebym kupiła cztery czy sześć tych serków na „różaniec" czyli czuwanie.

Mieli kierat na cztery konie, który napędzał młockarnię i po żniwach tygodniami młócili zboże, którego potem była cała ogromna stodoła.

Enak, garbus, kręcił się po folwarku i pilnował robotników. Był fizycznie niepełnosprawny i tylko w ten sposób mógł się przydać.

Redakowie mieli rządcę, niejakiego Plitnika, który miał pod sobą wszystkich robotników. Każdego ranka odbierał polecenia od pana Redaka, a następnie szedł do robotników, budził ich i mówił, co danego dnia będą robić.

Po zakończeniu jesiennych prac, robotnicy brali się za gromadzenie drewna i kopanie torfu na opał na zimę – dla dworu i dla siebie. O tej porze roku często płacono im zbożem.

Mieszkańcy dworu zwykle obchodzili szabat sami w domu, czasem jednak gdzieś wyjeżdżali, albo ktoś przyjeżdżał do nich na szabat. Jeżeli spędzali szabat poza domem, to zwykle wyprawiali się bryczką w piątek po południu i wracali w niedzielę rano. Wydaje mi się, że jechali do Sejn. Moja matka często zapalała im świece po tym, jak wydoiła krowy w piątek wieczorem. Mój mąż, Adam Klimasara, pasł gęsi u Redaków i zawsze w piątek przynosił „szabasówkę" [macę], pyszną białą bułkę cienką, którą dostawał od gospodyni.
Pan Redak i jego żona to byli bardzo dobrzy ludzie, zawsze elegancko ubrani, uprzejmi, porządni i czyści gospodarze. Ludzie lubili dla nich pracować i chętnie kupowali nabiał od pani Redakowej.

W Dusznicy żyły jeszcze dwie rodziny żydowskie – Rubinowicze i Chmielewscy. Hona [właśc. Honel] „Konka" Rubinowicz był to bogaty gospodarz, który mieszkał w wielkim drewnianym domu na wzgórzu około kilometra na zachód od majątku. Chociaż był to dobry i porządny człowiek, chodził zawsze w brudnym roboczym ubraniu, a jego obejście było nieporządne, wszędzie latały chmary much. Jego żona, Rocha, była to stara jędza bez jednego oka, której nikt nie lubił. Ona również nie lubiła ludzi i często pluła z obrzydzeniem na ich widok. Rubinowiczowie mieli dwoje dzieci: Fejgę (rocznik 1922) i Tolusa (rocznik 1925). Z Konką mieszkała jego siostra, Ryfka, i jej mąż, Szmulkie, który był kimś w rodzaju rabina [zapewne chodzi o to, że był ortodoksyjnym Żydem]. Szmulkie zajmował się handlem – skupował od ludzi kury, jajka, sierść, pakuły, zboże, ryby i tak dalej i wiózł do Sejn, gdzie komuś to sprzedawał. Często przywoził stamtąd śledzie, które kupowaliśmy po 10 groszy za sztukę. Szmulkie i jego żona nie mieli dzieci.

Drugą żydowską rodziną w Dusznicy była rodzina kowala Chmielewskiego, który miał trzech synów o imionach Zyska, Rufke i Berko, oraz córkę Fajgę. Z Berkiem, który był z tego samego rocznika co ja, chodziłam do szkoły – na początku szkoła mieściła się w starym domu Dabulisów – i przyjaźniłam się z nim. Grałam z nim nawet w przedstawieniu bożonarodzeniowym w szkole – nie miało dla nikogo znaczenia, że Berko jest Żydem – i pamiętam, że grał rolę Króla.

W którymś momencie pan Redak sprzedał czy wydzierżawił część ziemi Dusznickiemu, piekarzowi z Sejn. Była to ziemia za rzeczką, aż do lasu stanowiącego granicę między majątkami Dusznica i Krasnogruda. Dusznicki siał tam łubin i często najmowałyśmy się do zbiorów. Potem gdzieś go wywoził, nie wiem dokąd. Dusznicki, niewysoki, tęgi, gładko ogolony mężczyzna, to był bardzo elegancki pan. Miał piekarnię na rogu Łoździejskiej w Sejnach, gdzie sprzedawano pyszne bułeczki. Naprzeciwko niej stał dom też Dusznickiego [jego brata Markusa-Mordechaja].

W którymś momencie, pod koniec lat trzydziestych, Redak i Konka Rubinowicz zawarli jakąś umowę, w wyniku której ziemię, która obecnie należy do Pietruszkiewicza, zaczął uprawiać właśnie Konka.

Jezioro Hołny dzierżawił Żyd z Sejn, Zelig, starszy już człowiek. Pamiętam, jak jego syn przywoził narybek w drewnianych skrzyniach – karpie, węgorze. Węgorzy wcześniej w Hołnach nie było, dopiero oni zapuścili. Okoliczni ludzie pracowali tam jako rybacy, a mój wuj, Kądzielewski Jan, był za przewodnika. Pod jesień, na północnym krańcu jeziora, łowili masy szczupaków. Odławiano też raki. Zimą łowili niewodami zimowymi. Pracowało tam dwóch przystojnych robotników spod Grodna, Michał (Litwin) i Mieciek (Polak).

Pod jesień, kiedy kopaliśmy kartofle, był to czas święta kuczek (Sukkot), a ponieważ w czasie tego święta, żeby się modlić, potrzeba co najmniej dziesięciu mężczyzn, Redakowie zwykle jechali do Sejn modlić się u Dusznickiego, u którego była bożnica.

Kiedy przyszli Niemcy, wypędzili Żydów z Suwałk, Sejn i całej okolicy nad granicę litewską. Litwini nie chcieli ich jednak wpuścić. Trwało kilka tygodni – a był październik – zanim Żydzi przemycili się na drugą stronę – Litwa pozostała faktycznie niepodległa do połowy 1940 roku – przy pomocy młodzieży żydowskiej okolicznych wiosek po litewskiej stronie. Żydzi z Łoździej założyli w tym celu specjalny komitet. Po drodze z Dusznicy do Łoździej stała stodoła niejakiego Dworskiego i to był właśnie punkt przerzutowy. Za każdego przeszmuglowanego Żyda komitet płacił 100 litów, co było sporą sumą.

Wszyscy Żydzi z Dusznicy przeszmuglowali się w ten sposób na Litwę, do Łoździej. Wuj mojego dziadka osobiście przeniósł garbatego Enaka w worku na plecach.

W czasie tych kilku miesięcy, kiedy Litwa pozostała niezależna (przed zajęciem jej przez Rosjan w lecie 1940, a następnie inwazją niemiecką w czerwcu 1941), chodziliśmy często w gości do Łoździej do naszych znajomych z Dusznicy – młodych Rubinowiczów i Chmielewskich, którzy mieszkali u krewnych. Najważniejsze jest to, że Redaków tam nigdzie nie było i było dla nas jasne, że pojechali gdzieś dalej, w głąb Rosji albo gdzie indziej. Byli silni, zdrowi, no i mieli pieniądze. Jestem przekonana, że nie było ich w Łoździejach, kiedy zaczął się Holocaust.

Wszyscy Żydzi z Łoździej i okolicy, w tym także ci przemyceni z Polski, zostali zamordowani w wiosce Katkiszki na przedmieściach Łoździej. Zebrano ich na dużym placu otoczonym drutem kolczastym i kazano wykopać długie głębokie doły, które wypełniono wapnem. Potem wszystkich zastrzelili. Tak się złożyło, że byłam tam tego dnia i wszystko widziałam, ale było to zbyt straszne i uciekłam stamtąd. Jedną z ofiar była Fajga Chmielewska, która ożeniła się w Łoździejach i właśnie urodziła dziecko. Niemcy specjalnie przywieźli niemowlę ze szpitala, żeby zamordować je razem z matką. Jeszcze przez wiele godzin wapno w dołach poruszało się, a przez wiele dni ziemia wokoło była nasiąknięta krwią.

W czasie wojny majątek Dusznica objął młody rolnik z Poluńc, Niemiec imieniem Oskar. Był to porządny człowiek i nawet się z nim zaprzyjaźniliśmy. Pod koniec wojny został wcielony do armii i wysłany na front wschodni. Przeżył jednak i po wojnie dowiedzieliśmy się od znajomego, że Oskar jest w Niemczech i pyta, czy żyjemy.

W roku 1946 majątek Dusznica został rozparcelowany pomiędzy dawnych robotników folwarcznych i sąsiednich gospodarzy. Tylko Plitnik, rządca, nie dostał działki – miał pieniądze i kupił sobie gospodarstwo w Bubelach.

Dwór i pozostałe budynki przetrwały wojnę. Dom spłonął w połowie lat pięćdziesiątych, a budynki gospodarcze zostały rozebrane w latach sześćdziesiątych z przeznaczeniem na materiał budowlany.



Więcej tutaj: http://marcinimatylda.blox.pl/2007/09/Pani-Marianna-Klimasara-i-jej-opowiescMrs.html

07:03, marslaur
Link Dodaj komentarz »
Pedro Czackis mieszka w Buenos Aires. Jego matka, Leja Piwowarska, była siostrzenicą Abla Redaka, dzierżawcy majątku Dusznica.

Główna część rodziny Redaków - patriarcha Wolf/Zev i jego żona Chaike (z domu Słomiańska), ich syn Chaim z żoną Chaną synami Szmulem i Dowem, a później także Chana (babka Pedra) z dziećmi: Leją i jej braćmi Eliezerem i Jakubem - mieszkała pod Nowym Dworem niedaleko Grodna, gdzie prowadzili gospodarstwo.

Chana żonata była z Mejerem Piwowarskim, fotografem z Suwałk, który udzielał się również w miejscowym teatrze. We wczesnych latach trzydziestych Mejer porzucił rodzinę i wyjechał do USA, i tak Chana z dziećmi znalazła się w Nowym Dworze.

Drugi pozostający w Polsce syn Wolfa/Zeva (Wolf miał łącznie pięciu synów i dwie córki, ale wszyscy poza Ablem i Chaimem wyemigrowali do USA w latach dwudziestych), Abel Redak, wraz z żoną Chają i synem Szmulem, mieszkał w Dusznicy. Reszta rodziny nazywała ich "Litwakami" - z Nowego Dworu do Dusznicy jest ponad 70 km.


Dusznica, 1928 r. Stoją w pierwszym rzędzie: Samuel (Szmulik), Eliezer (brat Lei), Jakub (brat Lei), Dow. Siedzą w środkowym rzędzie: Abel, jego żona Chaja, Chaike (żona Wolfa), Wolf, Chana (żona Chaima), Chaim, Lea. Trzej młodzieńcy w górnym rzędzie niezidentyfikowani.


Dusznica, w tle stodoła.

Więcej tutaj: http://marcinimatylda2.blox.pl/2007/06/Ciagle-po-kole-cz-3What-Goes-Around-Comes-Around.html
07:02, marslaur
Link Komentarze (1) »